Damian Chełminiak i Krzysztof Szaradowski jadą radio-wozem

RSS
środa, 30 lipca 2008
Mujo i Karol w jednym stali domu, Mujo na górze...

Zgadnijcie gdzie zagra Mujo Tuljkovic w przyszłym sezonie? No gdziesz by indziej jak u człowieka dwojga imion czyli Mariusza Karola :) Przyznamy Wam, że takiej miłości koszykarza i trenera to raczej nie pamiętamy. W poprzednim sezonie grając jeszcze w Polpaku Bośniak zagrał 5 spotkań i stwierdził, że tęskni za domem i chce wracać do kraju po czym trafił do domu, ale trenera Karola w Kwidzynie… W każdym razie życzymy powodzenia w Polpharmie

 

14:55, radio-gra
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 28 lipca 2008
The Final Countdown

"Wróg, a wróg, ale swój, na własnej krwi wyhodowany" - mawiał Pawlak o Kargulu i to samo można powiedzieć o Anwilu i Śląsku. Ekipie z Wrocławia zostało niewiele ponad 16 godzin… Wydaje się jednak, że prezes Siemiński po cichu coś kombinuje i Śląsk zostanie w lidze, bo z kim jak z kim, ale takich emocji nawet mecze z Prokomem często nie dostarczały.

Dwa sezony temu te kluby rywalizowały o brąz. Do tej pory oba zespoły spotykały się w finale pięciokrotnie (w latach 1993, 1994, 1999, 2000 i 2001). Raz Anwil przegrał ze Śląskiem w półfinale w 1996 roku (1-3). Zwycięstwem ekipy z Włocławka zakończył się natomiast ćwierćfinał ze Śląskiem w 1995 roku i półfinał w 2003 roku (potem Anwil pod wodzą byłego trenera ASCO Andreja Urlepa zdobył mistrzostwo).

Kawał wielkiej historii batalii Anwil – Śląsk

 

PS Goran Jagodnik, który nie chciał grać u nas będzie występował w Czechach w drużynie BC Nymburk

19:19, radio-gra
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 lipca 2008
Oby do zobaczenia niebawem...

W Świeciu podobno już wszystko jasne. Szkoda bo wierzcie nam lub nie, ale byliśmy za tym aby Polpak dalej z nami rywalizował. Długo nie zapomnimy tych ćwierćfinałów. Klub ściągnął kilku wartościowych i ciekawych zawodników do ligi (Apodaca, Nana i inni). Teraz Anwil będzie mógł korzystać z wszechstronnego Brkicia a może i Kikowskiego? 11 lat temu w Świeciu powstał klub sportowy Polpak, który rozpoczął zmagania od trzeciej ligi. A już w 2005 roku awansował do ekstraligi! I już w swoim debiutanckim sezonie dotarł do półfinału. Także kolejne rozgrywki były udane -  zespół zajął szóste miejsce. Natomiast w zakończonym niedawno sezonie Polpak miał spore szanse nawet na awans do ścisłego finału. Ostatecznie jednak drużyna ze Świecia uplasowała się na czwartym miejscu.

Kibice ze Świecia do zobaczenia niebawem!

Oby nie spotkało to Śląska Wrocław. Będzie to jeszcze większa strata dla krajowej koszykówki. Śląsk istnieje na mapie Polski od 1947 roku, zdobył kilkadziesiąt medali mistrzostw Polski, w tym 17 złotych. Do wroga można się przyzwyczaić i zrobili to i kibice i my. Święta wojna trwa już od momentu wejścia Anwilu do ekstraklasy, czyli 1992 roku. Osobą najbardziej wiążącą oba kluby jest Andrej Urlep, który od 2002 do 2006 roku trenował Anwil. W obydwu klubach grali Miglinieks, Gregov, Adomaitis, Kościuk czy też Michał Ignerski.

 Oto symboliczne zdjęcie wykonane z dzisiejszego spotkania na rynku

19:56, radio-gra
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 lipca 2008
Gerrod wraca gdzie jego miejsce

Podobno nie chciał grać, podobno wyrzucony za niesubordynację, ale nie do końca…

Fakt, faktem że Anwil wyciągnął rękę do Amerykanina rok temu, którym nieliczne kluby były zainteresowane. Wiele zespołów bało się po niego sięgnąć z powodu jego problemów z różnymi używkami. Na szczęście okazało się to mylne. GH stał się liderem Anwilu i najlepszym graczem obwodowym w lidze. Na nieszczęście Anwil grał w jednej grupie z bogatym Azovmashem. Ukraińcy zdecydowali się sięgnąć po Amerykanina, dać mu dużo więcej pieniędzy (kto z nas by nie chciał więcej zarabiać?). Wówczas były mu potrzebne na czerwcowe wesele. Powstała nagonka na Hender$ona, w której sami uczestniczyliśmy. Klub jednak dzięki sprzedaniu Gerroda zarobił i podobno spłacił długi, o których się wiele mówiło. Na szczęście koszykarz jednak okazał się bardziej ambitny, bo nie tylko zależy mu na pieniądzach, ale także na graniu. Trener drużyny z Mariupola coraz mniej chętnie sięgał po zawodnika w kolejnych spotkaniach. GH chce się ponownie odbudować się w Anwilu a nam potrzebny był lider i takowy już jest teraz dalej będzie trzeba szukać ludzi (Marko Brkic?), którzy będą go wspierać na boisku.

Zapewne ściągnięcie koszykarze jest po nikąd dobrym celem marketingowym. Po ostatnim sezonie można było usłyszeć wśród wielu ludzi, że od przyszłego sezonu nie kupują karnetów i nie będą chodzić na koszykówkę. Gro z tych osób zapewne będzie chciało zobaczyć jednak GH ponownie w koszulce z numerem 9. Nie ma co ukrywać, ze to głównie dzięki dobrej postawie Amerykanina Anwil po 14. kolejkach (ostatni mecz Hendersona) zajmował pierwsze miejsce w tabeli DBE.

13:26, radio-gra
Link Komentarze (1) »
czwartek, 03 lipca 2008
Transfery i wielka niewiadoma

Krzysiek udał się na wakacje (nie wiem jeszcze na jak długie) a ja postanowiłem sprawdzić co udało się zakupić we Włocławku…

Pierwszym najważniejszym transferem był oczywiście Sagadin. Szukałem porównania w koszykówce wśród naszych trenerów, ale próżno wypatrywać takowych. Trener jest, ale zapewne drobnych pieniędzy zarabiać nie będzie (wart jest na pewno dużych), ale na czymś będzie musiało się to odbić - czytaj: oszczędności i tych najlepiej będzie szukać wśród zawodników.

Pierwszą decyzją szkoleniowca było pozbycie się Białaka i Grudzińskiego. Obu bardzo lubiliśmy, szczególnie będzie brakować jednak Wiktora. To jest jednak sport i sentymentów nie ma. Co do Zbyszka pomimo, że nie udało nam się namówić go do „Piątek kwarty” to i tak go będzie brakować, bo który inny zawodnik by w profilu na naszej-klasie napisał: „Czym się aktualnie zajmuję: Podrzucanie "kontrowersyjnych" tematów dziennikarzom z Radia Gra!!!”. Dlatego Zbyszek wszystkiego dobrego :)

Pierwszym wzmocnieniem wydaje się solidny Milos Paravinja (29 lat, 212 cm). Martwić może, że ma być pierwszym środkowym. Ostatnim sukcesem chorwacko-słoweńskiego środkowego był finał Pucharu ULEB. W pierwszym meczu jednak nie wybiegł na parkiet w drugim natomiast grał 12 minut i zdobył 6 punktów. Przeciwko Anwilowi wystąpił dwukrotnie w sezonie 2001/2002. Paravinja był zawodnikiem słabiutkiego Arkadia Traiskirchen. We Włocławku rzucił 10 punktów i tyle samo w spotkaniu w Austrii. Zagrał także w Meczu Gwiazd Ligi Adriatyckiej w 2007 roku, ale rzucił najmniej (2 punkty) z dwunastoosobowej kadry Zachodu.

Większych nadziej upatruję w Millerze, który może okazać się nieco słabszą wersją Alexa Dunna (klub chciał zostawić zawodnika, ale były zbyt duże rozbieżności finansowe). Były zawodnik Polonii dobrze gra w ataku, jednak niestety podobnie jak Dunn prezentuje się w defensywie, żeby nie powiedzieć słabo, to napiszę średnio. 26-letni Miller był gwiazdą na Uniwersytecie Wichita, a swoją drużynę doprowadził nawet do najlepszej szesnastki ligi NCAA. Co ciekawe zawodnik był dwa lata temu na testach w Polpaku Świecie, ale ostatecznie nie zagrał w Polsce. Jeżeli koszykarz nie podpisze kontraktu z NY Knicks (raz już podpisał kontrakt z klubem, ale nie zagrał żadnego oficjalnego spotkania) będzie oficjalnie w Anwilu. Podobnie jak Paravinja potrafi rzucić z dystansu i to jest sporym plusem dla niego.

Poza tym Miller ma mniejsze szanse na kontrakt z NYK ponieważ managerem nie jest już Isiah Thomas, który brał każdego co mu się nawinął. Tutaj przyszły zawodnik Anwilu po lewej. W środku Shavlike Randolph z Philadelphia 76ers i Elton Brown.

Człowiekiem zagadką jest Stipe Modrić, bo do tej pory jedynym znanym Modriciem był piłkarz Luka z reprezentacji Chorwacji … Jednak chciał go Zmago. Ja nie mam wątpliwości, wiadomo nie wszystkie transfery zawsze są udane, ale skoro "Bóg chce to Bóg ma" – koniec kropka!

Teraz czas na transfer Hendersona, chyba po części niesłuszne oskarżonego o ucieczkę z klubu, ale będzie okazja przy tym napisać jak podpisze z Anwilem. Z Dylewiczem wygląda to już mniej kolorowo. Poza tym w najbliższym ma czasie przyjechać skrzydłowy  po uniwersytecie.

Z innych transferów ciekawie zapowiadało się podpisanie przez Igora umowy z Lotosem Gdynia (nowym trenerem został Winnicki), ale nadal pozostaje on bez pracy… to może teraz kierunek Inowrocław?

Z kolei dziś umowę podpisuje w Bośni Seid Hajric, tym samym jeszcze w nadchodzącym sezonie do Polski nie wraca.

16:31, radio-gra
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 czerwca 2008
Tak rzecze nowy trener Anwilu

Póki co zaczęło się sympatycznie, z resztą jak każdy nowy trener chce mówić dużo i fajnie. Nawet trener Urlep taki był do czasu... Zobaczymy jaki będzie Zmago "Bóg, Zwycięzca" Sagadin.

PS z tego co się dowiedzieliśmy ogólnie jest ciężkim do pracy trenerem. Zawodnicy starsi mają go dość już po dłuższym czasie a młodsi muszą mieć dobrą psychikę. Pożyjemy zobaczymy. Życzymy sukcesów zbliżonych do tych co na Słowenii. Celem tradycyjnie ma być walka o mistrzostwo i powrót na europejskie parkiety. Umowa "dżentelmeńska" ma obowiązywać nawet na 3 sezony.

Tutaj Zmago z jednym ze swoich najlepszych uczniów (sam Filipovski powiedział, że jest w stanie zrobić wszystko dla Sagadina)

21:50, radio-gra
Link Komentarze (2) »
środa, 04 czerwca 2008
Bóg według Słoweńców

Słyszeliśmy o nim kiedyś, jak jeden zawodnik nam powiedział "on jest Bogiem na Słowenii", więc zaintrygowani sprawdziliśmy ile wart jest Zmago Sagadin. Dlaczego o nim piszemy? Bo tak i już… Po słoweńsku jego imię znaczy podobno "zwycięzca", ale my tego języka ni w ząb, więc liczymy na Waszą pomoc. Jest uważany za najlepszego trenera w historii koszykówki słoweńskiej i to głównie z jego inicjatywy powstała reprezentacja tego kraju.

Z Olimpią 9-krotnie zdobywał mistrzostwo Słowenii i tyle Samo wybierany był na najlepszego trenera w kraju. Osiągał bardzo dobre wyniki w Eurolidze i wygrał Ligę Adriatycką w 2002 r. Był także dyrektorem Crvenej Zvezdy Belgrad, więc o managerze pewnie też wie co. Można by tak jeszcze dłużej o nim się rozpisywać, ale po co? Popytaliśmy zawodników i nikt o nim złego słowa nie powiedział chyba, że się bali zemsty Boga?

Spod jego ręki wyszło wielu znakomitych trenerów m.in. Filipovski czy Tomo Mahoric, który był przymierzany do Anwilu. Wiemy, wiemy powiecie, że ze Słowenii to pewnie nie fajnie, bo już był jeden, któremu w życiu nie wyszło

Tak wygląda karta telefoniczna z podobizną Sagadina


Zmago Sagadin / Centreks

22:35, radio-gra
Link Komentarze (6) »
środa, 28 maja 2008
Oko za oko

Już wiemy co jest celem koszykarz, kiedy chcą sami wymierzyć sprawiedliwość na swoich rywalach. Milan Gurovic podczas ostatniego meczu w Sopocie

 

Spotkanie Czarnych Słupsk z Anwilem rok temu...

Tutaj znaczniej bardziej hardcorowy faul podczas meczu ligi akademickiej. Z jednej strony Jason Walberg (nr 12) z Pepperdine i poszkodowany Jonathan Tavernari (nr 45) z BYU.  W tej akcji sędzia faulu się nie dopatrzył…  

 

Zdjęcie zajęło 3. miejsce w kategorii ,"Sport - reportaż'' (Chris Detrick, USA, The Salt Lake Tribune) w World Press Photo 2008.

11:34, radio-gra
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 maja 2008
"Trzynasty wojownik"
W minioną sobotę koszykarze Anwilu Włocławek rozegrali pokazowy mecz w Izbicy Kujawskiej. Nie będziemy się o nim rozpisywać, bo informację na jego temat jeden z nas zamieścił już tutaj: www.wtkanwil.com.pl
Jest jednak coś co bardzo zainteresowało nas podczas sobotniego meczu. Właściwie to nawet nie coś, a ktoś.



Tajemnicza "13" czyli człowiek o nazwisku Wiśniewski, który towarzyszył zawodnikom Anwilu w trakcie sobotniego spotkania. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że ów młodzian przyodziany był w niebieski trykot, dokładnie taki w jakim grali zawodnicy Anwilu.

Na poniższych zdjęciach wyraźnie widać też, że człowiek ten ma bardzo dobre kontakty z Andrzejem Plutą:



i Wiktorem Grudzińskim



Niestety zaprzyjaźnionemu z nami fotografowi nie udało się uchwycić twarzy Wiśniewskiego dlatego też trudno nam ocenic czy jest to postać znana nam "z widzenia".

Czyżby tajemnicza "13" to jakaś tajna broń, którą działacze Anwilu szykują na nowy koszykarski sezon? Czy oznacza to poszerzenie polskiej kolonii w Anwilu o kolejnego rodzimego gracza? Odpowiedzi na te pytania poznamy pewnie niebawem.

PS. Tak całkiem poważnie, to w ciągu dwóch tygodni powinniśmy poznać nazwisko nowego szkoleniowca Anwilu.
23:48, radio-gra
Link Komentarze (3) »
niedziela, 25 maja 2008
Zły do szpiku kości

Prędzej czy później musiało do tego dojść. Milan Gurovic zaatakował gracza Turowa, a wszyscy wiedzą, jak bardzo wybuchowy ma temperament Serb. W listopadzie 2004 roku serbski koszykarz dostał zakaz wjazdu na mecz swojego zespołu w Chorwacji (rozgrywki Ligi Adriatyckiej skupiają kraje byłej Jugosławii). Powód? Tatuaż. Tuż nad lewym łokciem Gurović ma podobiznę Dragoljuba Mihailovicia. Serbskiego generała, przywódcy czetników w czasie II wojny światowej. Czyli w skrócie to tak jakby teraz ktoś z Niemiec przyjechał do Polski z tatuażem Hitlera. To nie jedyny wybryki koszykarzy na polskich parkietach i także poza nimi.


Historia polskiej koszykówki zna wiele nazwisk rozrabiaków, którzy nie raz sprawiali swoim pracodawcom kłopoty nie tylko na parkiecie, ale i poza nim. Jednym z najbardziej spektakularnych "widowisk" była bójka koszykarzy Nobilesu z zawodnikami Komfortu Stargardu Szczecińskiego sprzed 14 laty. Wówczas zamiast grać w koszykówkę gracze obu drużyn zaczęli okładać się pięściami.

Było głośno także o Goranie Jagodniku, który w spotkaniu z Anwilem, a Prokomem w sposób brutalny i faulował Tomasa Nagysa, łamiąc mu kość śródstopia. Jednak to nie pierwsze W 2003 roku w szóstym meczu finałowym w dogrywce, kiedy losy spotkania były rozstrzygnięte Jagodnik wtargnął na boisko i kopnął biegnącego wzdłuż linii Andrzeja Plutę. Na dłużej w pamięci pozostanie Eugeniuszowi Kijewskiemu Donatas Zavackas, który za popchnięcie "Kijka" w trakcie czwartego meczu półfinałowego w 2004 roku został zawieszony na 2 miesiące.

Kolejnym "złym chłopcem" uważany jest Radosław Hyży. Zawodnik zszedł jednak w cień z powodu kontuzji, którą doznał podczas spotkania z Turowem.

Prawdziwym "bad boy'em" w dosłownym tego słowa znaczeniu był Kelvin Upshaw. Zawodnik pierwszy raz pojawił się w Polsce w 1997 na zgrupowaniu Zeptera Śląska Wrocław. Jednak szybko zrezygnowano z usług Amerykanina, który nie ukrywał swojego konfliktu z Andrejem Urlepem. Kilka godzin później zawodnik znalazł się w Stargardzie, gdzie od razu stał się najważniejszym punktem zespołu. Upshaw'a nie omijały przewinienia techniczne za kłótnie z sędziami, stał się prawdziwym mistrzem trash-talkingu. Pierwszy sezon się zakończył, w kolejnym miało przyjść najgorsze... Klub Komfortu radził sobie dobrze w rozgrywkach, ale Upshaw szukał kolejnych wrażeń. Upust swoim emocjom zaczął dawać po ostatnim gwizdku sędziego. I tak po meczu z Pekaesem uderzył w twarz Krzysztofa Sidora, a po meczu z Elaną Toruń za pomocą nożyczek zaatakował Jarosława Darnikowskiego. Gracz zaczynał domagać się większych pieniędzy, jakie zostały ustalone przed sezonem, nie stawiał - Zepterem Śląsk Wrocław zawodnik ustalił nowe warunki kontraktu, na które klub przystał. W pierwszych dwóch spotkaniach Amerykanin wypadł słabo, jednak w dwóch kolejnych poprowadził swój zespół do nieoczekiwanego zwycięstwa. Przed piątym decydującym meczem zawodnik zmienił umowę i zażądał kilkukrotnie większych pieniędzy. Klub nie był w stanie mu zapłacić, więc wyjechał do Stanów. Zawodnik opuścił nasz kraj nie w sławie. Obecnie Upshaw jest asystentem trenera na jednej z uniwersyteckich drużyn.

Kolejnym zawodnikiem zasługującym na miano "bad boy'a" jest Angelo Hamilton, który w 1995 roku trafił do Pogoni Ruda Śląska. Amerykanin już pierwszego dnia pobytu w Polsce sprowokował bójkę w jednej z restauracji. Gdy ochroniarz próbował wyprowadzić czarnoskórego rozgrywającego ten uderzył go kostką brukowa, łamiąc mu rękę. Jak się później okazało ów ochroniarz był reprezentantem Polski w dżudo i cale zajście miało miejsce na dwa tygodnie przed mistrzostwami świata, w których miał wziąć udział. Jak mówią ci co go znali "to taki gangster z filmów amerykańskich" - mówili. Na ciekawy pomysł wpadł gracz gdy zamierzał umyć mieszkanie. Wtedy to za pomocą gumowego węża zaczął polewać wszystkie podłogi w mieszkaniu, efekt - zalane mieszkania piętro niżej. Zupełnym nieporozumieniem okazał się Tony Graves, który w sezonie 1997/98 występował w Dojlidach Białystok. Zawodnik spisywał się słabo i działacze odesłali go do domu. Jakie było zdziwienie celników na Okęciu, gdy znaleźli sporą część wyposażenia domu, w którym mieszkał. Graves postanowił zabrać ze sobą nawet kuchenkę mikrofalową!. Wzorcowym przykładem "złego chłopca" był gracz Dojlidów Frazier Johnson. Amerykanin regularnie kłócił się z sędziami, za co otrzymywał przewinienia techniczne. Składał także propozycje swoim przeciwnikom... pojedynku bokserskiego. Na dziesięć dni trafił do Włocławka, tam jednak szybko odesłano go do domu.

Skandalista Jeffrey Stern trafił do Polski w 1995/96 roku gdzie grał w Bobrach Bytom. I się zaczęło... Wówczas po jednym z meczów, kolega z drużyny Mariusz Bacik klepnął Amerykanina w pupę, za co otrzymał odpowiedź przy użyciu pięści. Panowie jednak wyjaśnili sobie całe zajście i wszystko wróciło do normy (prawie). W '97 roku przeniósł się do Komfortu gdzie odesłano go przed meczami play-off, ponieważ podczas treningu uderzył Piotra Ignaowicza, a w szatni pobił Pawła Wiekierę. W kolejnym sezonie trafił do Wrocławia, jednak rozegrał tam dwa spotkania i rozwiązano z nim mowę. Amerykanin zarzucał Urlepowi rasizm, natomiast Słoweniec twierdził, że Stern chciał koniecznie występować w pierwszej piątce nie rywalizując o miejsce z Krzysztofem Wilangowskim.

 

23:13, radio-gra
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8